KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2026-08-19

Szpitale na krawędzi

Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej nie wypłacił pracownikom pełnych wynagrodzeń. Szpital Specjalistyczny nr 1 w Bytomiu wstrzymał przyjęcia na Oddział Chorób Wewnętrznych. W Szpitalu Powiatowym w Wodzisławiu Śląskim zawieszono świadczenia w części położniczej Oddziału Ginekologiczno-Położniczego oraz w Oddziale Neonatologicznym.

To nie są pojedyncze przypadki. To kolejne sygnały, że sytuacja polskich szpitali staje się coraz trudniejsza.

Jeszcze bardziej dramatyczny przykład mamy w Miastku. Szpital Miejski zgłosił zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych, poinformował Narodowy Fundusz Zdrowia o zakończeniu działalności, a pracę ma stracić około 180 osób. Spółka zmierza do ogłoszenia upadłości.

A takich przypadków może być znacznie więcej.

Według informacji przekazanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia aż 36 szpitali złożyło wnioski dotyczące likwidacji albo przeprofilowania oddziałów całodobowych. 16 z tych wniosków zostało już zaopiniowanych pozytywnie.

I trudno nie zadać pytania: dokąd właściwie zmierzamy?

Na naszych oczach coraz bardziej rozszczelnia się system ochrony zdrowia. Kolejne szpitale ograniczają działalność, zawieszają oddziały, mają problemy z płynnością finansową albo zaczynają zwalniać pracowników.

A przecież mówimy o miejscach, które nie mogą po prostu zamknąć drzwi i powiedzieć: „nie opłaca się”.

Za każdym takim ograniczeniem stoją konkretni ludzie. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, położne, pracownicy administracji. Ale przede wszystkim pacjenci, którzy potrzebują dostępu do leczenia tu i teraz.

W Piekarach Śląskich również od miesięcy mamy do czynienia z bardzo niepokojącą sytuacją. Szpital Miejski wciąż nie otrzymał kontraktu z NFZ na działalność oddziału pulmonologicznego, mimo że oddział został przygotowany i sfinansowany przy udziale środków zewnętrznych. Jednocześnie ograniczono możliwości działania i rozliczania części procedur realizowanych w ramach Oddziału Chorób Wewnętrznych.

Czyli zamiast stabilizacji mamy kolejne ograniczenia.

I właśnie tego najbardziej brakuje dzisiaj w polskiej ochronie zdrowia – poczucia, że ktoś ma plan.

Miała być reforma. Miały być rozwiązania systemowe. Miało być uporządkowanie finansowania  oraz sieci szpitali. Tymczasem dyrektorzy i prezesi placówek próbują z miesiąca na miesiąc znaleźć pieniądze na wynagrodzenia, samorządy szukają sposobów na ratowanie swoich szpitali i dorzucają kolejne pieniądze, a NFZ bezradnie rozkłada ręce, bo sam mierzy się z ogromną dziurą finansową. Idącą w miliardy złotych.

I wciąż nie wiemy, co będzie dalej.

Mam coraz większe wrażenie, że zarówno minister zdrowia, jak i kierownictwo NFZ nie mają dzisiaj odpowiedzi na najważniejsze pytanie: jak ma wyglądać polska ochrona zdrowia za rok, dwa czy pięć lat? Tutaj nie ma odpowiedzi nawet na pytanie jak to wszystko ma wyglądać za pół roku, czy za miesiąc… 

A za ten brak odpowiedzi i odpowiedzialności płacą samorządy. Płacą szpitale. Płacą pracownicy.

I w końcu zapłacą pacjenci.

Bo jeżeli będziemy dalej oszczędzać na oddziałach, ograniczać świadczenia i zamykać kolejne miejsca udzielania pomocy, to pewnego dnia może się okazać, że szpital formalnie jeszcze istnieje, ale pacjentowi coraz trudniej będzie znaleźć miejsce, w którym rzeczywiście otrzyma pomoc.

Dokąd zmierzamy?

To nie jest już pytanie tylko o pieniądze.

To jest pytanie o to, czy ktoś w ogóle ma pomysł na przyszłość polskiej ochrony zdrowia.

Szpitale mają ratować pacjentów. Kto uratuje szpitale?

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
robert
robert
23 minut temu

Może trzeba wziąć się za godne płace