KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2025-02-07

Cesarzowa: powrót Dyktatora 7 wysp

Dyktator siedmiu wysp przechadzał się nerwowo po komnacie. Miał świadomość, że rozgrywka, którą prowadził jest aż nadto czytelna dla rywali. Jak do tej pory wszystko szło zgodnie z planem, ale nawet barbarzyńcy mogą się w końcu domyślić jaka rola została im przypisana. 

Choć odkąd Stakor rządził Archipelagiem minęła już dekada, a ten czas pomarszczył czoło,  zaprószył siwizną skroń i zaokrąglonym brzuchem zakłócił nienaganną sylwetkę dyktatora… ten wciąż nie pogodził się z utratą władzy.

W pewnym wieku wszyscy zaczynają żyć przeszłością i wspomnieniami. Dawny władca także zacząć rozpamiętywać młodość, pragnąc jednocześnie powrócić do Pałacu.

– To mój Pałac! Mój jedyny! Mój! – wyszeptał cicho. 

Nieświadomie barbarzyńcy stali się jego marionetkami. Ich brak ogłady i zrozumienia cywilizowanego świata spowodowały, że mógł spokojnie pociągać za wszystkie sznurki, tak jak robił to w przeszłości na znacznie większą skalę. 

Dyktator siadł przy wielkim, dębowym stole i rozwinął pergamin. Przygotował kałamarz, zamoczył pióro i zamyślił się. Czas dopiec Cesarzowej. 

To były zaledwie drobne złośliwości, ale jego czas jeszcze nadejdzie. 

Różyczka stał się pożytecznym narzędziem w rękach Stakora. Dla upadłego władcy nie było miejsca podczas obrad Wielkiej Rady, ale barbarzyńca usłużnie, choć z wyraźnym trudem czytał wszystko co przygotował mu mentor. 

– Tak, to będzie dobre – Stakor uśmiechnął się do siebie kończąc przygotowywać kolejne wystąpienie – Trzeba ludowi o wszystkim przypomnieć… Za moich czasów to było… Jeszcze za mną zatęsknią. 

W tym samym czasie w obozowisku barbarzyńców panowała euforia. Dzicy przy ogniu świętowali zakończenie rocznego cyklu.

– Teraz nadszedł nasz czas – krzyczał herszt wznosząc po raz kolejny dzban z trunkiem.

– Nasz! Nasz! – wtórowali mu towarzysze, tym entuzjastyczniej im więcej opróżnionych glinianych naczyń walało się pod nogami. 

– Koniec z pracą! – grzmiał Różyczka – Koniec z codzienną męczarnią. Utrzyma nas Pałac!

– Pałac! Pałac! Pałac! Nasz Pałac!

– Obiecuję Wam! 

Grawitacja okazała się siła nie do przezwyciężenia dlatego herszt usiadł ciężko na bali przy ogniu.

– Obiecuję Wam łupy jakich jeszcze nie było! To nasz rok!

– Nasz rok! Nasze łupy!

Świętowaniu nie było końca. Zanim dogasł ogień na ziemi polegli najwytrwalsi. Niektórzy nawet przez pijacki sen mamrotali słowa o przyszłości. I łupach. Łupy są najważniejsze. I na pohybel z resztą. 

Dyktator nie świętował. On analizował. Myślał strategicznie. Planował. Przygotowywał się na nowy rok. Barbarzyńców już miał, jeszcze tylko sPiSkowcy muszą tańczyć w rytm jego melodii i będzie gotowy, żeby odzyskać swoje. Odbić Pałac z rąk przebrzydłej Cesarzowej i jej przybocznego, tego kmiota Krztura.

Uniósł kielich i w samotności napił się za pomyślność. Swoją.

 

c.d.n.
(przeczytaj wszystkie odcinki Dyktatora…)

Tiopental Veritaserum
“Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla”, “Cesarzowa Pieśli” – odcinek 104

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

1 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
JarlArtsGard
JarlArtsGard
1 rok temu

Jako Jarl urządzałbym przynajmniej popijawy na wesoło,takie w stylu wikingów.
Na przykład recytacja i układanie wierszy po spożyciu co raz większej ilości miodu pitnego lub spacer po wiosłach drakkarów.
No cóż jak ktoś spadnie będzie śmiech.
Pozdrawiam.

NP.
NP.
1 rok temu

Stakor liczył na demencję tymczasem to demencja już nad nim miała pełną kontrolę.