2025-02-07
Cesarzowa: powrót Dyktatora 7 wysp
Dyktator siedmiu wysp przechadzał się nerwowo po komnacie. Miał świadomość, że rozgrywka, którą prowadził jest aż nadto czytelna dla rywali. Jak do tej pory wszystko szło zgodnie z planem, ale nawet barbarzyńcy mogą się w końcu domyślić jaka rola została im przypisana.
Choć odkąd Stakor rządził Archipelagiem minęła już dekada, a ten czas pomarszczył czoło, zaprószył siwizną skroń i zaokrąglonym brzuchem zakłócił nienaganną sylwetkę dyktatora… ten wciąż nie pogodził się z utratą władzy.
W pewnym wieku wszyscy zaczynają żyć przeszłością i wspomnieniami. Dawny władca także zacząć rozpamiętywać młodość, pragnąc jednocześnie powrócić do Pałacu.
– To mój Pałac! Mój jedyny! Mój! – wyszeptał cicho.
Nieświadomie barbarzyńcy stali się jego marionetkami. Ich brak ogłady i zrozumienia cywilizowanego świata spowodowały, że mógł spokojnie pociągać za wszystkie sznurki, tak jak robił to w przeszłości na znacznie większą skalę.
Dyktator siadł przy wielkim, dębowym stole i rozwinął pergamin. Przygotował kałamarz, zamoczył pióro i zamyślił się. Czas dopiec Cesarzowej.
To były zaledwie drobne złośliwości, ale jego czas jeszcze nadejdzie.
Różyczka stał się pożytecznym narzędziem w rękach Stakora. Dla upadłego władcy nie było miejsca podczas obrad Wielkiej Rady, ale barbarzyńca usłużnie, choć z wyraźnym trudem czytał wszystko co przygotował mu mentor.
– Tak, to będzie dobre – Stakor uśmiechnął się do siebie kończąc przygotowywać kolejne wystąpienie – Trzeba ludowi o wszystkim przypomnieć… Za moich czasów to było… Jeszcze za mną zatęsknią.
W tym samym czasie w obozowisku barbarzyńców panowała euforia. Dzicy przy ogniu świętowali zakończenie rocznego cyklu.
– Teraz nadszedł nasz czas – krzyczał herszt wznosząc po raz kolejny dzban z trunkiem.
– Nasz! Nasz! – wtórowali mu towarzysze, tym entuzjastyczniej im więcej opróżnionych glinianych naczyń walało się pod nogami.
– Koniec z pracą! – grzmiał Różyczka – Koniec z codzienną męczarnią. Utrzyma nas Pałac!
– Pałac! Pałac! Pałac! Nasz Pałac!
– Obiecuję Wam!
Grawitacja okazała się siła nie do przezwyciężenia dlatego herszt usiadł ciężko na bali przy ogniu.
– Obiecuję Wam łupy jakich jeszcze nie było! To nasz rok!
– Nasz rok! Nasze łupy!
Świętowaniu nie było końca. Zanim dogasł ogień na ziemi polegli najwytrwalsi. Niektórzy nawet przez pijacki sen mamrotali słowa o przyszłości. I łupach. Łupy są najważniejsze. I na pohybel z resztą.
Dyktator nie świętował. On analizował. Myślał strategicznie. Planował. Przygotowywał się na nowy rok. Barbarzyńców już miał, jeszcze tylko sPiSkowcy muszą tańczyć w rytm jego melodii i będzie gotowy, żeby odzyskać swoje. Odbić Pałac z rąk przebrzydłej Cesarzowej i jej przybocznego, tego kmiota Krztura.
Uniósł kielich i w samotności napił się za pomyślność. Swoją.
c.d.n.
(przeczytaj wszystkie odcinki Dyktatora…)
Tiopental Veritaserum
“Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla”, “Cesarzowa Pieśli” – odcinek 104
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Jako Jarl urządzałbym przynajmniej popijawy na wesoło,takie w stylu wikingów.
Na przykład recytacja i układanie wierszy po spożyciu co raz większej ilości miodu pitnego lub spacer po wiosłach drakkarów.
No cóż jak ktoś spadnie będzie śmiech.
Pozdrawiam.
Stakor liczył na demencję tymczasem to demencja już nad nim miała pełną kontrolę.