2026-02-15
Plany zagospodarowania – cz.2 ulica Graniczna
Dlaczego zmieniamy Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego? Za każdym razem powód jest ten sam. Wnioskują o to sami mieszkańcy. Właściciele konkretnych działek, którzy chcą zmienić przeznaczenie swojego terenu, wybudować dom, uporządkować sposób zagospodarowania nieruchomości. Plan nie zmienia się z urzędu, ze względu na koncepcje urzędników. Zmienia się na wniosek właścicieli – mieszkańców Piekar Śląskich.
Aktualnie mówimy o projekcie dla ulicy Granicznej. To akurat jest zmiana związane z wnioskiem MPEC i planach budowy Centralnego Źródła Ciepła dla Piekar Śląskich opartego na Instalacji Termicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych.
T0 najbardziej przedyskutowana zmiana. Przez ponad rok trwały dyskusje, spotkania, konsultacje, kampania informacyjna, a wreszcie odbyło się referendum, w którym każdy z mieszkańców mógł zabrać głos. Następnie Rada Miasta podjęła uchwałę o przystąpieniu do zmiany planu.
Na jakim jesteśmy etapie?
Wystąpiliśmy do wszystkich instytucji o uzgodnienia. To bardzo ważny etap bo decydujący o tym, czy zmiana planu będzie możliwa w takim zakresie.
Co budzi największe obawy? Dziś jest to kwestia ryzyka zalania, którą podnosi część radnych. Jakkolwiek nie wydawałoby się to abstrakcyjne – na etapie uzgodnień i przygotowywania planu – musi zostać przeanalizowane i uzgodnione z instytucjami, które za to odpowiadają.
Wszystkie informacje, dane, opinie oraz uzgodnienia dopiero się pojawią – więc na tym etapie tak naprawdę nie ma żadnych nowych informacji. Nie ma też projektu planu – on zostanie dopiero przygotowany. Dyskusja na ten temat dopiero się odbędzie – szacuję, że na przełomie maja i czerwca.
Ostateczne dyskusje na temat planu zagospodarowania dla ul. Granicznej dopiero przed nami. I dopiero na końcu ostateczna decyzja dotycząca inwestycji Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
A jak już powstanie ta spalarnia, oczywiście część ludzi podejmujących teraz decyzje już odda władze następnym..ale my mieszkańcy z tym zostaniemy …widzę obiecywane korzyści ale czy miasto będzie miało realny wpływ na funkcjonowanie spalarni, jej parametrów ,sposobu utylizacji żużli itp.? Czy wtedy urzędnicy rozłożą ręce i powiedzą nic nie możemy zrobić to firma prywatna działająca zgodnie z przepisami i może składować odpady na swoich działkach i w planach zagospodarowania jest to dopuszczalne …Jaki będziemy mieć wpływ ? Będzie ktoś w zarządzie z miasta ? Jakie są bezpieczniki w długoterminowym funkcjonowaniu ? Sorry, ale do tej pory ani Bytom ani Piekary nie uporały się że smrodem z palącej hałdy przy M1 która nas truje jak wieje z zachodu. Nie mam zaufania bo urzędnicy jak jest problem zasłaniają się przepisami .
Na przykład spalarnia w Krakowie, która w materiałach przedreferendalnych była przedstawiana jako cud eko-techniki, wywozi swoje żużle poza Kraków, na przykład… do Będzina.
https://www.stopspalarni.pl/index.php/2024/08/20/gdzie-trafiaja-pozostalosci-po-spalaniu-smieci/
Gdzie będzie wywożony żużel powstały w wyniku spalania śmieci?
Jak to..?..przeciesz nic miało nie pozostawać ze spalonych śmieci…gdzie te asy z urzędu które tak mówiły…że wszystko spali się w piecu a z komina poleci para wodna . teraz milczą….ściema nad sciemami to była..jak zwykle…
Palił Pan kiedyś w piecu? Czym innym jest komin i co wychodzi z komina – tak, w przypadku spalarni para wodna. Pozostałości pozostają w spalarnii i są później wywożone, szczegółowe informacje na ten temat były i są dostępne – w kampanii informacyjnej dotyczącej inwestycji MPEC była o tym mowa szeroko. A swoją drogą – wie Pan gdzie są odpady z dzisiaj funkcjonujących kotłowni? Gdzie jest żużel?
Szanowny panie nie chce mi się odtwarzać wypowiedzi z kampanii gdzie wielu..fachowców..zarzekalo się że nie będzie żadnych odpadów…żadnych… Między innymi pracownicy urzędu miasta też…
To niestety nie jest prawda co Pan mówi. Nawet była kwestia kopalni w Niemczech, gdzie takie materiały są składowane.
Wywozi się na Pszok ?????
Nie, leżą na zwałach przy kotłowniach i wiatr nosi po okolicy. Dlatego zanim się przeciwko czemuś protestuje – warto wiedzieć o czym się rozmawia. Szkodliwe i znacznie bardziej niepokojące jest dzisiejsze rozwiązanie.
Skoro nosi je wiatr po okolicy .to świadczy to o niegospodarności zarządzających kotłownią bo można go przekazać innym firmie które zagospodarują go w budownictwie albo w formie podkładu pod drogi…Oczywiście nie mogą być w nim związki trujące lub inne zagrażające zdrowiu….a takie beda z ewentualnej przyszłej spalarni….
Ja, owszem, paliłem w piecu. Ale też co nieco się orientuję z chemii.
Ze spalarni kominem nie wylatuje wyłącznie para wodna, ale także związki siarki, tlenek azotu, dioksyny, furany, jak również gigantyczne ilości dwutlenku węgla. 1 tona spalonych śmieci = 1 tona (!) wyemitowanego w atmosferę CO2.
Ilość na tyle duża, że spalarnie zostaną w tym roku (2026) obciążone kosztami ETS – za każdą spaloną tonę właściciel spalarni będzie musiał zapłacić 100 EUR za emisje.
Spalarnia odpadów to NIE jest tania i czysta energia.
Pozdrawiam!
Proszę porównać normy dla spalarnii a dla lokalnych kotłowni węglowych – i zanieczyszczenia jakie wywołują. Czysta energia to jest ze słońca (o ile nie bierzemy pod uwagę procesu produkcji, a potem utylizacji paneli), natomiast w porównaniu z kotłowaniami węglowym – spalarnię są znacznie bardziej czyste.
Oczywiście “czysta energia” w zasadzie nie istnieje.
Oczywiście od węgla trzeba odchodzić.
Moje obawy wzbudza wolumen sprowadzanych i produkowanych odpadów.
Frakcja RDF, jaką uda się odzyskać z piekarskich odpadów to pewnie jakieś 40% ich objętości, czyli ok. 5 tys. ton rocznie. Pozostałe 95 tys. trzeba będzie przywieźć. O tym zresztą już pisałem; nie chcę się powtarzać.
Europa zachodnia odchodzi od spalarni, dlatego chce “inwestować” u nas.
Dla nas to oznacza import i produkcję ogromnej ilości odpadów.
JEŚLI normy będą zachowane, JEŚLI monitoring parametrów będzie prawidłowy, JEŚLI odpady wtórne będą stabilizowane, można się zastanawiać.
Za długo jednak chodzę po tym świecie, żeby wierzyć w dobrą wolę “inwestorów” – dla nich liczy się WYŁĄCZNIE zysk ekonomiczny.
W efekcie w wielu spalarniach – nie tylko zresztą polskich – dochodzi do szeregu nadużyć. A to spalarnia w Warszawie drugi rok w fazie “rozruchu eksploatacyjnego”, bez żadnego monitoringu (na etapie rozruchu oraz w czasie awarii monitoring może być wyłączony). A to spalarnia w Krakowie wywożąca niestabilne, toksyczne odpady gdzie popadnie. We Francji martwe rzeki i skażona gleba. Przykłady można mnożyć.
W chwili obecnej nie mamy w Piekarach nawet wiarygodnego monitoringu jakości powietrza, a chcemy się bawić w eksperymenty z puszką Pandory…
Pytałem wczoraj o to na spotkaniu z Prezydent. Odpowiedzi się nie doczekałem.
Obawiam się, że żużle mogą trafiać na tereny po kopalni KWK Andaluzja. Od ulicy Granicznej do ulicy Partyzantów ma powstać nowa droga, w sam raz dla ciężarówek.
Spalarnia tego typu, jaki ma stanąć w Piekarach, produkuje dziennie ok. 100 ton odpadów stałych, które trzeba gdzieś składować.
Jednak zanim się je zakopie albo wysypie należy je poddać procesowi stabilizacji (w uproszczeniu – utylizacji), aby czynne związki chemicznie nie skaziły gleby i wód gruntowych.
Praktyka – nie tylko w Polsce – wygląda tak, że właściciele spalarni problem “utylizacji” i wywozu odpadów zlecają “firmom trzecim” i… umywają ręce od problemu. A firma trzecia po prostu wywozi je gdzie popadnie.
O to także pytałem podczas spotkania – również bez odpowiedzi…
To dziwne, bo na ten tamat bardzo szeroko mówił naczelnik Jarząbek. W planie jest ZAKAZ jakiegokolwiek składowania i przetwarzania odpadów, za wyjątkiem decyzji rekultywacyjnej dla SRK, która zostanie wykonana w ciągu 2 lat. Spalarnia w tym czasie nie ma szansy powstać.
Na pytanie dokąd będzie wywożony żużel, wytworzony w procesie spalania, NIE otrzymałem odpowiedzi.
NIE otrzymałem również odpowiedzi na pytanie skąd miałby pochodzić żużel, użyty w procesie rekultywacji.
Pan Naczelnik ma prawo tego nie wiedzieć, bo pierwsze leży w gestii przyszłego inwestora, drugie — w gestii SRK, na której ciąży obowiązek ewentualnej rekultywacji.
Pan Jarząbek przyznał jedynie, że do rekultywacji rzeczywiście będzie wykorzystany żużel. Na pytanie czy będzie to żużel ustabilizowany, pozbawiony związków czynnych (potencjalnie toksycznych), również NIE uzyskałem odpowiedzi.
I tu jest przysłowiowy “pies pogrzebany” — nikt nic nie wie, a mimo to miejscowy plan jest forsowany bez jakiejkolwiek refleksji.
Skoro jednak w projekcie MPZP istotnie jest zapis o zakazie składowania i przetwarzania odpadów na terenach po KWK Andaluzja, to bardzo dobra wiadomość — czy mogę prosić o wskazanie punktu w projekcie MPZP, który takowy zapis zawiera?
Naczelnik Stanisław Jarząbek nie powiedział skąd będzie pochodził żużel, bo nie wie. To nie ma zresztą znaczenia – bo on będzie musiał spełniać normy określone przepisami. Zapraszam do UM – naczelnik jest do dyspozycji – będzie łatwiej porozmawiać o szczegółach, usiąść do dokumentów. Jeśli trzeba – przeanalizować wspólnie zapisy MPZP.
Jeśli chodzi o spalarnie – to dziś MPEC nie podpisanej żadnej umowy – nie wiadomo z kim zostanie podpisana. MPEC przedstawiał w czasie kampanii informacyjnej różne możliwości – ale żadna z nich nie dotyczyła Piekar (w sensie pozostawienia odpadów w naszym mieście). Odpowiedzi na spotkaniu nie usłyszeliśmy, bo mieszkańcy nie dopuścili prezesa MPEC do głosu. Nie usłyszeliśmy ani nie zobaczyliśmy niczego co chciał powiedzieć i pokazać MPEC. Jednak prezes Barteczko jest otwarty – również polecam bezpośrednią rozmowę, będzie łatwiej o merytoryczne, konkretne odpowiedzi.