2026-03-21
Planeta płonie (i to dosłownie)
Zajmujemy się dziś ekologią. Normami. Zakazami. Kolejnymi „ratunkowymi” pomysłami. I wszystko wygląda dobrze. Na papierze. W prezentacjach. W strategiach. Tylko że obok tego świata istnieje drugi. Znacznie bardziej realny. Świat, w którym codziennie coś wybucha. Płoną instalacje paliwowe. Niszczy się infrastrukturę, której odbudowa pochłania kolejne tony stali, betonu i energii. W skali, której nie obejmują żadne lokalne uchwały ani europejskie dyrektywy.
Ukraina. Gaza. Iran.
To nie są odległe obrazki z wiadomości. To element rzeczywistości, w której funkcjonujemy. I ma na nasza planetę znacznie większy wpływ niż normy emisji spalin w Europie.
Dlatego zderzmy to co się dzieje na świecie z tym, co robimy tutaj.
Likwidujemy piece. Inwestujemy w OZE. Ograniczamy emisję spalin. Wprowadzamy ograniczenia. Podnosimy koszty życia. Dokładamy kolejne obowiązki – często w dobrej wierze, często z przekonaniem, że to konieczne.
Tylko że równolegle gdzie indziej niszczy się wszystko na poziomie, który de facto kasuje efekty tych działań. Jedna płonąca rafineria. Jeden dzień intensywnych działań wojennych. Jedna seria bombardowań. I nagle całe nasze „oszczędzanie emisji” zaczyna wyglądać jak działanie punktowe wobec problemu o zupełnie innej skali.
Tu pojawia się podstawowe pytanie – czy my w ogóle rozmawiamy o tym samym problemie?
Bo jeśli mówimy o ochronie środowiska, to nie można udawać, że wojny, zbrojenia i globalna polityka są tematem pobocznym. One są w samym centrum.
Najtrudniejsze jest to, czego nie kontrolujemy.
Globalne decyzje. Najwięksi gracze. Kraje, które zwiększają emisję, zamiast ją ograniczać. Konflikty, które niszczą środowisko w tempie, którego nie da się „zrównoważyć” żadnym programem dopłat. My mamy być coraz bardziej „eko”. A jednocześnie świat wcale nie idzie w tym samym kierunku.
I to nie jest argument przeciwko ekologii. To jest argument za tym, żeby w końcu zacząć mówić o niej poważnie. Szeroko. Globalnie. Bez udawania, że problem da się rozwiązać w jednej części świata. W Europie. To zaczyna ocierać się o śmieszność.
Jesteśmy coraz bardziej restrykcyjni lokalnie…
i coraz bardziej bezradni globalnie.
Cieszę się z likwidacji pieców węglowych – bo realnie zmieniło to lokalnie jakość powietrza, którym oddychamy. I efekt jest super. To zwyczajnie widać i czuć na Osiedlu Wieczorka. I to są rzeczy, w które warto inwestować. Coś co przynosi bezpośrednią korzyść mieszkańcom. Ale wieczne podkręcanie śruby, normy emisji – rosnące koszty życia – to wszystko planety nie uratuje, tylko utrudni nam życie.
Chcemy ratować planetę? Na początek przestańmy ją wypalać nieustającymi wojnami.
Naprawdę chciałbym, żeby ktoś policzył o ile udało się w ostatnich czterech latach ograniczyć emisję w UE. A ile tej emisji udało się “wyprodukować” w Ukrainie podczas działań wojennych. Jestem przekonany, że… wszystko co zrobiliśmy w momencie rozpoczęcia wojny straciło sens. A przecież to nie jedyny konflikt zbrojny na świecie.
Widziałem gdzieś wyliczenia oszczędności UE i zwiększenia emisji w Chinach. Nie wiem na ile były wiarygodne (co dzisiaj jest), ale dobrze to nie wyglądało.
Myślicie, że kiedyś mówiąc o ekologii i ratowaniu planety zaczniemy o tym mówić globalnie?
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Popełniamy błędy jako społeczeństwa wybierając na świecie miliarderów do władzy, którzy naszymi rękami walczą o swoje bogactwa o swoje majątki. Oni się już z tym nawet nie kryją np; taki Tramp mówi wezmę sobie Grenlandię i jej zasoby, wezmę Kanadę, przejmę złoża ropy w Iranie tak jak wcześniej w Iraku i tak samo i inni np; Putin, który weźmie sobie cześć Ukrainy, a potem cześć innych krajów. Społeczeństwa nie powinny pozwalać na taki bieg wydarzeń, grupa ludzi nie może decydować o losie miliardów istnień na świecie, trzeba się temu przeciwstawiać i z tym walczyć, bo nie może być tak, ze jedna osoba przywłaszczy sobie miliardy dolarów, które powinny zasilić budżet danego kraju, nie może być tak, że grupa osób walczy o swoje bogactwa posyłając na rzeż miliony ludzkich istnień.
Szanowny ..mieszkanco.. …gdyby na miejscu tych ..miliarderów..wybieranych do władzy..? Wybrano jakiegoś uczciwego poczciwego biedaka !!!! To ci którzy mają troszkę mniej niż miliarder…zjedli by tego poczciwego biednego człowieka razem z butami…tak to niestety działa..i jest to praktykowane od samej ..góry..do samego dołu…dlatego ci u władzy .mają po kilkanaście mieszkań.zasiadaja w ilus tam radach nadzorczych itp..itd….kasa .kasa kasa….tylko jedno jest sprawiedliwe…? Że oni tego do grobu nie wezmą
W Ameryce Południowej np; w Salwadorze przyszedł do władzy prezydent bez pieniędzy i w krótkim czasie zamknął tam ponad 70 tyś mafiozów i członków gangu i w krótkim czasie zmienił system tego kraju, że przestano mordować i okradać ludzi. nie chodzi mi o zamykanie tylko o pokazanie, że jeżeli komuś zależy na dobru kraju, to może wiele zrobić. Kiedyś jeden z prezydentów USA dał wolną rękę biznesmenom na taki system, że obniżył całej śmietance podatki i pozwolił, aby przejmowali kapitał kraju i to się rozprzestrzeniło ten system, że od takich ludzi teraz zależy, że kiedy chcą to kraj funkcjonuje, a kiedy zadecydują, to taka Ameryka w chwili może stać się bankrutem, to jest niebezpieczny taki system, bo rozprzestrzenił się on na cały świat. Pamiętam jak doszedł do Rosji i grupa ludzi przejmowała sobie jeden z państwowych sektorów należący do kraju i dzwonili do kumpla, co tam handlował czymś na bazarze, dzwonili przyjeżdżaj bo prywatyzacja się zaczęła i potrzebujemy osób do zarządu masz już miliard na koncie i przygotowaną nową posadę, grupa ludzi zaczęła przejmować majątek państwa. takie systemy staja się niebezpieczne, gdy grupy ludzi zaczynają później walczyć pomiędzy sobą o złoża i majątki wcześniej należące do danych krajów, to się może wymknąć z pod kontroli, gdy nie ma kontroli nad tym cały kraj, tylko parę osób miliarderów, którzy o to walczą.
Naprawdę się zgadzam z tym co piszesz..ale gdy ci bogacze otaczają się kompetentnymi ludźmi.to wtedy wszystko w miarę działa..i jest dobrobyt ?.ale gdy ci ..bogacze..lub..władza..dobiera sobie nieudaczników tylko z nadania partyjnego .bądź swoich kolegów ze szkoły..bądź kogoś kto ma na ..władze ..haki…wszystko się wali i rozpada. Nie będę dawał konkretnych przykładów…bo je widać na codzien.
Co do Trumpa to jest takie powiedzenie że gdy klaun wprowadzi się do pałacu to nigdy nie zostanie królem tylko pałac stanie się cyrkiem
Ekologia to dziś wyznanie i ideologia lewackich aktywistów, którzy wierzą w to , że ziemia płonie takim człowiekiem jest Rafał Trzaskowski twór Sorosa który nieźle się ustawił na tym kłamstwie
Już miałem być złośliwy,ale z tymi wojnami to całkowita racja.
Całkowicie przegrywamy sami ze sobą,ale Natura i tak zwycięży !