2013-06-11
Z wolnej ręki
Ponad 415 zł za jedną godzinę pracy płaci adwokatom Maciej Trela dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Od 4 lat corocznie wydaje w ten sposób 100 000 zł publicznych pieniędzy tym samym adwokatom. Bez przetargu.
Źródło: Urząd Zamówień Publicznych
Czytelnik
(imię i nazwisko do wiadomości autora bloga)
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
http://bzp0.portal.uzp.gov.pl/index.php?ogloszenie=show&pozycja=107825&rok=2011-04-06
II.1) Nazwa nadana zamówieniu przez zamawiającego: doradztwo prawne w zakresie zamówień publicznych dla Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Piekarach Śląskich w 2011 roku.
Uzasadnienie udzielenia zamówienia w trybie negocjacji bez ogłoszenia, zamówienia z wolnej ręki albo zapytania o cenę
fragment uzasadnienia
Wydatek nieoszczędny to wydatek nadmierny względem otrzymywanej usługi. Wykazanie w omawianym przypadku związku pomiędzy zastosowaniem trybu innego niż zamówienie z wolnej ręki a ryzykiem naruszenia zasady oszczędności wydatków polega na różnicy w kosztach ponoszonych na usługi świadczone przez obecnych doradców oraz rynkowych cen usług prawniczych, które inni zamawiający uzyskują w przetargach. Dotychczasowi doradcy świadczą swoje usługi w pełnym zakresie (8 godzin w miesiącu) za cenę 3.321,00 zł brutto. Oznacza to, iż cena jednej godziny świadczonych usług wynosi 415,13 zł brutto. Na podstawie analizy wartości umów zawartych w drodze postępowań konkurencyjnych można wyliczyć, iż ceny jednej godziny usług świadczonych w miejscu wskazanym przez zamawiających – w ich siedzibach przez profesjonalnych doradców – wskazuje cenę wyższą niż wymienioną powyżej. Oznacza to, że gdyby Zleceniodawca (Zamawiający) wyłonił wykonawcę w drodze przetargu nieograniczonego uzyskałby ceny wyższe od oferowanych przez dotychczasowych wykonawców.
Nie każdy musi chcieć pisać z imienia i nazwiska. Co nie znaczy, że nie może podawać informacji. Źródło jest konkretne, można sprawdzić. A autor bloga pewnie to zweryfikował i wie od kogo pochodzą. Zapis informuje, że wiadomość nie była anonimowa, tylko podpisana z imienia i nazwiska, tylko ktoś zastrzegł, że nie życzy sobie jego publikacji. Uczciwe stawianie sprawy. W naszymi mieście mogły potem kogoś spotkać hipotetyczne przykrości.
Sprawdzone informacje! imię i nazwisko do wiadomości autora bloga
no mnie ,to nie dziwi.
przecież to największy migrant z Piekar…