2017-02-15
Szpital Miejski łapie oddech (w sieci)
Szpital Miejski w Piekarach Śląskich jest w rządowej sieci szpitali. To znaczy, że dostanie kontrakt. Prezes Zbigniew Żołnierczyk wynegocjował też 1,5 mln złotych dodatkowych środków za tzw. nadwykonania.
Sytuacja naszej placówki się poprawia. Po wyposażeniu i otwarciu nowego budynku liczymy na znacznie wyższy kontrakt. Nawet jeśli otrzymamy go dopiero w przyszłym roku, to jest szansa na to, że nasza placówka wreszcie stanie na nogi. Jeśli będziemy mniej dopłacać do jego utrzymania… to będziemy mogli więcej środków przeznaczyć na inne cele.
Podsumowując. Po różnych perypetiach wreszcie mamy szefa szpitala z prawdziwego zdarzenia. Niezależnie od kwestii formalnych – prezes pracuje nad zespołem, bo w służbie zdrowia najważniejsi są ludzie. Zacieśniamy współpracę z piekarską Urazówką i jestem przekonany, że mamy szansę na sukces.
Niezależnie od tego liczymy na dobrą współpracę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Trwa remont pomieszczeń, które wkrótce zajmie NFZ. Lokalizacja tej instytucji w Piekarach Śląskich też ma dla nas ogromne znaczenie. Bardzo cieszą dobre kontakty Sławy Umińskiej-Duraj z szefem katowickiego oddziału NFZ dr Jerzym Szafranowiczem, bo wszystkie spotkania, rozmowy i ustalenia, po prostu przynoszą efekty. Rozmowy toczyły się od dawna, a dyrektor NFZ w tym czasie dwukrotnie gościł w naszym mieście: w lipcu i listopadzie ubiegłego roku.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
a klika szpitalna jak była tak jest i bedzie po wieczne czasy
a co na to dyrektor d/s lecznictwa
To co zobaczylam bedac w tym szpitalu to przypomina mi czasy PRL….ludzie lezacy na korytarzach….zabiegi higieniczne wykonywane przy odwiedzajacych. Panie na izbie przyjec jedzace i pijace kawke i majace w nosie ludzi czekajacych….z zewnatrz szpital super ale srodek….ciekawe jak jeszcze dlugo to potrwa….powodzenia
To ciesz się bo ja ze skierowaniem czekałem 6 godzin, kazali być na czczo, a lekarka, która w końcu zaczęła procedurę przyjmowania, była… zaskoczona, że nic nie jadłem. Potem to samo co wcześniej – jeden kibel połączony z prysznicem na cały oddział, ludzie na wąskim korytarzu jak na scenie, pielęgniarka, która na nocny dyżur ubiera drewniane chodaki i wali nimi po posadzce do rana oraz zastrzyki i kroplówki podawane tak umiejętnie, że po tygodniu sinica na rękach i brzuchu, lekarz wykonujący zabieg na sali chorych i tak dalej, dalej i dalej.
Strach leżeć.
Brzmi jak sceny z serialu Daleko od noszy.
Piszesz o miejskim czy urazówce?
miejski, urazówkę też zaliczyłem i choc jest tam o niebo lepiej, to też parę “Barei” mógłbym podać 🙁