2017-12-03
To be, or not to be
Dla niektórych wybory raz na cztery lata to za mało, więc organizują sobie “dogrywki” raz na jakiś czas. Dzięki temu nie brakuje emocji, adrenaliny i dobrej zabawy. I tak…
Bytom stanął po raz kolejny przed referendum. To jedna z najbardziej emocjonujących i fascynujących rozgrywek politycznych. Odchodząc od merytoryki tego sporu – dla mojej drugiej natury interesująca była pod względem marketingowym. A na tej płaszczyźnie działo się wiele i… niewiele zarazem.
Obie strony odgrażały sobie jak bokserzy przed rozgrywką o mistrzowski pas. Po gongu – dzielni wojacy mieli wytoczyć najcięższe działa, czołgi miały pojawić się na ulicach, a w akcji miały uczestniczyć nawet wojska obrony terytorialnej. W ferworze walki zapowiedziano nawet użycie broni nuklearnej.
Ostatecznie wystrzeliły jedynie kapiszony, a przeciwnicy zadowolili się pokazywaniem sobie języków i obrzuceniem rywali kamieniami. Jednym słowem: wiało nudą. Większość materiałów, które widziałem była skierowana (i zrozumiała) bardziej dla oponenta politycznego niż przeciętnego Kowalskiego.
Ot, kilku facetów z tej samej piaskownicy robiło sobie wzajemnie przykrości – ku uciesze(?) gawiedzi… I więcej było pytań o polityków niż… o przyszłość samego miasta. Moim zdaniem – kampania pomyłek z obu stron. Opozycja silna błędami prezydenta, prezydent silny słabością opozycji. Jeśli zajmowali się tym specjaliści od PR, to raczej nie powinni ujawniać swoich personaliów, żeby nie zniechęcać przyszłych klientów. Chwalić się nie ma czym.
Kampania referendalna to nic innego jak specyficzna kampania wyborcza. Tak jak zawsze trzeba ją wygrać. I nie wystarczy krzyknąć luuudzie – idźcie głosować! Trzeba powiedzieć dlaczego należy to zrobić i jaki jest plan na dzień po głosowaniu. Tego planu na jutro nie zaprezentował nikt.
Wracając do metafory bokserskiej – nokautu nie było. Pojedynek trwał wszystkie rundy i zakończył się remisem. O ile ktoś śledził wszystko uważnie i dotrwał do samego końca. Może i dobrze, bo teraz zdecyduje nie PR tylko zdanie mieszkańców. Albo raczej poziom ich zniechęcenia do elit. Pytanie tylko, których: rządzących czy opozycyjnych?
Punkty do głosowania zostały zamknięte i teraz emocje w sztabach sięgają zenitu. Trzeba policzyć głosy. Być albo nie być – oto jest pytanie. Tylko odpowiedzi na nie – tym razem udzieli ktoś inny…
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Panie Krzysztofie bardzo pan zachowawczy w swojej wypowiedzi a przecież całkiem niedawno był pan plenipotentem prezydenta Bartyli i blisko związanym . Współpracuje pan też z jego radnym . Nawet pana rzecznik prasowy pracuje teraz na rzecz Bartyli , to jak to jest ?
Pracowałem w Bytomiu, znam wszystkich uczestników sporu politycznego – po jednej i drugiej stronie barykady. Mój przyjaciel faktycznie jest radnym w Bytomiu, ale nie przeszkadza nam to we wspólnym bieganiu, zdobywaniu szczytów i innej aktywności. Wbrew pozorom skacząc razem na spadochronie nie dyskutujemy o lokalnej polityce, nie jestem na bieżąco we wszystkich sprawach naszego ościennego miasta, więc trudno mi się wypowiadać – to zresztą byłoby dość niezręczne – skupiam się na pracy w Piekarach Śląskich. Mamy tyle własnych problemów, że inne miasta muszą radzić sobie same. 😉 Śledziłem natomiast trwającą kampanię medialną, bo była ciekawa z racji tego, że sam się takimi rzeczami przez wiele lat zajmowałem i do niej się odniosłem w moim felietonie, w rubryce SUBIEKTYWNIE.
Wybory na Prezydenta humor demokratyczny.
Wybierano w mieście Bytomia Prezydenta i wybrany został szanowany chirurg w mieście, jego zastępcą jako wiceprezydent została jego najlepsza pielęgniarka. Przyjechała wysoka osobistość minister z Warszawy wchodzi uśmiechnięty do urzędu, wiceprezydent wita gościa i mówi, niech pan usiądzie, chirurg pana za chwilę przyjmie, sala już została przygotowana;) Po chwili pomyślała, no cóż miałam powiedzieć Prezydent, muszę się w końcu przestawić, że teraz Władziu jest Prezydentem.;) Po chwili wiceprezydent przychodzi patrzy a gościa już z Warszawy nie ma, okazało się, ze wyszedł szybkim krokiem i limuzyna odjechała w kierunku stolicy;) Przyjechał minister spowrotem do Warszawy i wszyscy ciekawi jak tam w Bytomiu co ciekawego się wydarzyło, odparł tylko cichym głosem, ledwo uciekłem ze stołu, chcieli my chyba wyciąć wyrostek, to chyba sprawka mojej żony, jak w Warszawie się udało uciec, to tam mnie chcieli posłać pod nóż.;) Wychodzi zaś Władziu Prezydent i mówi swojej zastępczyni Jadziu, coś ty mu powiedziała, że on dotarł do Warszawy parę godzin wcześniej, niż planowano;) Następnego dnia rozpoczęły się obrady, Prezydent miasta wszedł na salę i mówi, dzisiaj rozpoczniemy od wielkiego cięcia, wszyscy radni uciekli z sali, a Władziu skończył zdanie, od cięcia kosztów;) W mieście szybko się rozeszło o Prezydencie, że minister uciekł przed Władziem i radni uciekli, mieszkańcy w strachu, bo miał przemawiać po południu do wszystkich mieszkańców.;)Wychodzi Prezydent do tłumi i mówi jak to u niego w nawyku, dzisiaj rozpoczniemy od ostrego cięcia, mieszkańcy uciekli a Jadzia pyta mam przynieś Władziu skalpel, nie mówi Prezydent, miałem na myśli o finansach, a nie zabiegu chirurgicznym;) Minęły cztery lata i przyszedł czas na wybory, wyszła pani wiceprezydent i mówi, jeżeli ktoś ma jakieś zażalenia co do naszego Prezydenta i jakieś wątpliwości, to może zostać poproszony na salę, ale zaznaczam żeby nie denerwować Władzia bo jest dzisiaj bardzo wściekły, ze aż wbił swój skalpel w stół ;), Sprzeciwów więc żadnych nie było, Władzio dalej pełnił swoją funkcję, a wszyscy bacznie obserwowali i każdy chciał zachować spokój, aby nie prowokować Prezydenta do użycia ostrych narzędzi, jakimi dysponował jako włodarz swojego miasta;)
Bytom słyszałem, że miał problemy z aferą śmieciową, ze składowano tam niebezpieczne odpady, ktoś chciał z miasta zrobić hasiok, a ktoś inny przymykał na to oczy. U nas w mieście też mógł być problem ze składowaniem śmieci, ale pamiętam, że próbowano temu się przeciwstawić i podobno już nie przywożą i nie składują w mieście odpadów. Trzeba pilnować takich rzeczy i szybko reagować, bo skutki mogą być potem katastrofalne dla takiego miasta, jeżeli przymknie ono na to oczy. Wiadomo pieniądze często kuszą, ale trzeba się zastanowić jakim kosztem, czy warto poświęcać swoje i zdrowie mieszkańców, dla zysków i różnych przekrętów śmieciowych.
Bytom Bytomiem, a tymczasem Metropolia ogłosiła swój pierwszy przetarg. Oczywiście wypasione furki są najważniejsze. Szczególnie ten otwór na narty urzędnikom jest niezwykle potrzebny 😀 Skąd my to znamy ?
http://www.infokatowice.pl/2017/11/30/metropolia-przeprowadzila-swoj-pierwszy-przetarg-zostal-uniewazniony/
Bytom jest biednym miastem, a w prywatyzacji nie którzy nie potrafią się odnaleźć i nie wiedzą jak funkcjonować. Dzisiaj jak napisano w mediach np; w Warszawie nie wiedziano co do kogo należy i zrobiono np; reprywatyzację według własnego widzimisię, adwokaci, urzędnicy niektórzy i politycy uznali, że niektórych właścicieli trzeba zmienić i tamci opuścili swoje mieszkania i znaleźli się na ich miejsce nowi użytkownicy, którzy tam zamieszkali. Dobrze, że u nas w mieście są osiedla bloki z płyt wybudowane w późniejszym czasie i nie ma takich problemów pod tym względem, chociaż innych problemow nie brakuje.
Niesamowicie mnie zaskoczył finał tej sprawy…
Dla Bytomia to bardzo złe rozwiązanie, że wynik referendum nie jest wiążący.
Cóż, do końca kadencji nie zostało wiele, ale….wystarczy by “pękło” pół miliarda długu.
Sprzątania po Prezesie będzie na wiele lat i ciężko znaleźć kogoś, kto da radę…
Nie wiem jakie tam było referendum i o jakiego prezesa chodzi, ale słyszałem, że podobno prezydenta chcieli wywieźć na taczce, podobno poprzedniego już zmienili i teraz chcą wywalić kolejnego. Z tego wynika, ze albo toczy się tam zażarta walka o władze, albo prezydent nie spełnia oczekiwań mieszkańców i nie są zadowoleni z jego rządzenia miastem.
Bartka kolega tuziaka
Dawny Prezes Polonii Bytom, obecny Prezydent.
Ten sam wobec którego toczy się postępowanie sądowe w sprawie ustawiania meczy i ten sam, który m.in. świadomie zwiózł do swojego Miasta niebezpieczne odpady.
Walka o władzę toczy się w każdym mieście. Różny jest jej poziom… W Bytomiu wygląda na to, że dobro Miasta nie leży w niczyim interesie.
Dawni kompani w pewnym momencie odwrócili się od kolegi i udają, że nie ponoszą współodpowiedzialności za stan Miasta.
Sytuacja w Bytomiu jest tak fatalna, że moim zdaniem lepszy byłby komisarz po referendum, niż dalsze miesiące Bartyli na stołku.
Najgorsze jest to, że nie ma na razie żadnej alternatywy na przyszły rok.
W większości te same persony od wielu lat, bez powiewu świeżości.
To jak był prezesem Polonii Bytom to widzimy co się stało z tym klubem i do czego doprowadziły go ludzie nim zarządzający. Partacze które doprowadzają kluby sportowe do bankructwa i upadku, nie powinni oni zajmować ważnych stanowisk które mogą wpływać na losy miasta, bo mogą takie miasto później stoczyć na dno. Nie wiem czemu niektórzy pchają się do władzy, jakieś prezesi, lekarze inni, kiedyś np; prezes albo lekarz to były zawody zapewniające pozycję i dobre warunki do życia, teraz pchają się do koryta, wyczuwając większą gotówkę i pozycję. W ostatnich latach w sporcie w piłce nożnej były afery korupcyjne na wysoką skalę, więc przedstawiciele tej dyscypliny sportu powinny się trzymać daleko od posad w mieście, bo to dobrze nie wróży na losy takiego miasta. Do władzy powinni dochodzić ludzie którzy są wykształceni w tym kierunku i którzy potrafią zarządzać miastem, a nie prezydentem zostanie np; prezes klubu, albo jakiś chirurg i i co on wniesie dobrego do takiego miasta, jak on nie ma zielonego pojęcia o tym, co powinien robić.
A my tu w naszych Piekarach mamy pozostałość po zarządzie Polonii Bytom . Tak . Tym zarządzie z prezesem Bartylą , wiceprezesem Kocotem i …. Właśnie II vice prezes tego klubu jest teraz prezesem
w piekarskiej spółce miejskiej .Ale się te puzzle układają …
To może Pan spróbuje wystartować na Prezia Bytomia. Na tym blogu to tylko Pan wszechwiedzący….
Ja się nie nadaję na takie stanowiska, bo ja mam całkowity inny tok myślenia, niż większość teraz osób w czasach demokracji. Ja gdybym np; rządził Polską to bym zmienił cały system zarządzania w Polsce, system finansowy i inne, bo po co żyć na kredyt zadłużając kraj, albo po co prosić kogoś o gotówkę na jakieś inwestycje, jak można przecież bez czyjeś łaski, przekształcić kraj w taki, aby nie było ubóstwa, biedy i bezrobocia w kraju. Rządzący w Polsce nauczeni są do starego systemu zarządzania krajem, jedyne co pozostaje to tylko uczyć młodych ludzi, aby byli sprytni i aby żyli tak jak będą chcieli, aby mieli takie zarobki, emerytury i świadczenia, które pozwolą im na godne życie. Pieniędzy i wszystkiego można mieć tyle ile komu potrzeba i czy w Polsce ludzie i na świecie będą żyli tak, ze społeczeństwom będzie żyło się dobrze, czy też jakimś tylko grupom ludzi, zależy to tylko od nich samych, w jakim kierunku kraj i świat pokierują i jakich ludzi będą wybierać, od których będzie zależał ich los i warunki w jakich będą żyli.
Pani/e Misha,
czy można mieć swój punkt widzenia jako zwykły obywatel?
Już drugi raz dzisiaj widzę, że w Pana/i świecie nie można mieć, bo posiadanie jakiegokolwiek zdania zobowiązuje od razu do podejmowania decyzji o startowaniu w wyborach.
Jeżeli osoba wyraża swoje zdanie na dany temat jest wszechwiedząca, to proszę o odpowiedź na pytanie:
jak nazwać osobę, która nie posiada własnego zdania bądź też nie ma odwagi na jego wyrażenie (nawet pod nickiem), ale zabiera głos zupełnie nie na temat, przy okazji atakując innych?
Pozdrawiam serdecznie