2018-04-15
Wiosna zobowiązuje – treningi czas start
Ciepłe dni to zachęta do aktywności. I presja nadchodzącego lata. Po ciężkich miesiącach przeziębień, katarów i wirusów wszelakich wreszcie wracam do treningów. Dziś nieco ponad 20 km na rowerze, 6 kilometrów biegiem (a raczej truchcikiem) i pierwszy trening siłowy na terenie MOSiR-u.
Kondycja nie jest najlepsza, ale z dnia na dzień będzie lepiej. Odstawiłem samochód – teraz kiedy tylko to będzie możliwe, będę przemieszczał się na dwóch kółkach. Zaczynam od pracy! Poza tym planuję jeden dłuższy trening w tygodniu – w końcu Tour de Pologne nadchodzi wielkimi krokami.
Bieganie: obowiązkowo minimum dwa razy w tygodniu. Minimalny dystans 5 km. Jak tylko woda w Chechle będzie nieco cieplejsza to dołączę pływanie i będzie już triatlon. Iron Man strasznie kusi, ale w tym roku chyba jednak się nie uda. Mariuszku, jesteś gotowy na treningi?
Pierwszy raz miałem też okazję “na poważnie” przetestować street workout na terenie MOSiR-u. Jest naprawdę nieźle, można się napracować. Po ostatnim upadku na snowboardzie trochę dokucza mi bark, ale mam nadzieję, że się rozrusza. Kto wie, może siłownia nie będzie mi już potrzebna? Może trudno w to uwierzyć, ale praca na drabinkach jest cięższa i trudniejsza niż z ciężarami.
Na leśnej trasie spotkałem wielu mieszkańców: z kijkami, biegających, na rowerach. Widać, że coraz chętniej spędzamy czas aktywnie. A może to efekt “niehandlowych niedzieli”? Serdeczne pozdrowienia dla ekipy nordic walking, którą spotkałem nad jeziorem. Lecymy Durś!
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
A propos “Po ciężkich miesiącach przeziębień, katarów i wirusów wszelakich” i “wszyscy chorujemy” to śmiem twierdzić, że ludzie to mają w większości na własne życzenie – ciągłe przebywanie w cieplarnianych warunkach. Grzanie w mieszkaniu, grzanie w pracy, grzanie w samochodach będąc o zgrozo naubieranym na cebulkę. Potem mały kontakt z mrozem, trocha zimnego wiatru i po zawodach. A na dokładkę wcinanie “paciorków” na każdą możliwą dolegliwość. “Odstawiłem samochód – teraz kiedy tylko to będzie możliwe, będę przemieszczał się na dwóch kółkach. Zaczynam od pracy!” Taa, a miało być tak pięknie szkoda, że ino po wyborach. A z tej Lipki na Szarlej to przecież tak fes daleko…
Nie wiem czy Pan zwrócił uwagę (być może nie), ale mój styl życia nie jest “cieplarniany”. Cały rok na rowerze (także zimą), morsowanie itp. Jednak ostatnie 4 miesiące były dla mnie ciężkie – jak rozchorowałem się przed Bożym Narodzeniem, tak nie umiałem z tego wyjść. Odstawiłem siłownię, basen, bieganie itd. Stąd powrót do treningów i odstawienie samochodu, a nie jakieś odkrycie nie wiadomo czego.