2019-06-17
Rekrutacja do IV klasy integracyjnej
Trwa rekrutacja uczniów do klasy IV integracyjnej, której otwarcie planowane jest w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 2 w Piekarach Śląskich. Spotkanie informacyjne w sprawie jej utworzenia odbędzie się w najbliższy wtorek w MSP nr 9.
W związku z prośbami rodziców oraz za zgodą organu prowadzącego, od 1 września 2019 roku planowane jest otwarcie klasy IV integracyjnej w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 2 przy ulicy Księdza Jerzego Popiełuszki 8. Warunkiem niezbędnym do utworzenia takiej klasy jest zgłoszenie odpowiedniej liczby dzieci. Ich ilość w oddziale wynieść musi bowiem nie więcej niż dwadzieścioro uczniów, w tym nie więcej niż pięcioro uczniów niepełnosprawnych.
Jutro (18 czerwca) o godzinie 16.30 w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 9 w Piekarach Śląskich będzie miało miejsce spotkanie informacyjne dotyczące utworzenia tej klasy. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do udziału w nim.
Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 2.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Za zbyt liczne klasy i przeludnione szkoły odpowiedzialne są samorządy, które szukają oszczędności – powiedziała w jednym z ostatnich wywiadów Minister A.Zalewska.
No, powiedziała… Mówiła też, że będą pieniądze na reformę edukacji i wspomniała, że szkoły są finansowane w całości z pieniędzy rządowych. Tak więc może i lepiej, że już nie jest ministrem edukacji.
Liczy Pan, że następca będzie lepszy?
Czy to prawda, że w MSP2 magistrat nie wyraził zgody na otwarcie trzeciej klasy I i od września 2019 będą dwie klasy I po 28 uczniów?
Jeżeli tak, to czym motywowana jest taka decyzja UM? Dużo większy komfort nauki miałyby dzieci w trzech klasach po 20, 20 i 18 uczniów niż w dwóch “molochach” po 28 dzieci. To chyba dla wszystkich powinno być oczywiste, że jak najlepsze warunki nauki dla dzieci i komfort pracy nauczycieli powinny być dla organu prowadzącego priorytetem!
Zdecydowanie ma Pan rację. O ile tylko będzie też priorytetem dla rządu i będą na to pieniądze. Dzisiejsze wydatki na oświatę wyglądają tak. CO ROKU: rząd – 45 mln; budżet miasta – 27 mln + wydatki na inwestycje i remonty, czyli grubo ponad 30 mln. Ponieśliśmy też wszystkie koszty REFORMY EDUKACJI i wbrew zapowiedziom, nie dostaliśmy na ten cel pieniędzy. Czy nam się to podoba, czy nie, nie mamy pieniędzy. Podobnie dopłacamy kilkanaście milionów z miejskiej kasy do utrzymania szpitala, bo NFZ jest niewydolny. Jeśli nie będzie zmian systemowych, to nie będzie poprawy jakości ani szkolnictwa, ani służby zdrowia. A wydatki na te dwa cele ograniczają nam wszystkie inne możliwości działania.
Nie ma pieniędzy na otwarcie trzeciej klasy pierwszaków a są na otwarcie IV integracyjnej?! Gdzie tu konsekwencja? Albo nie ma pieniędzy na otwieranie nowych klas albo są!
Pierwszaki są gorsze, że mają już na starcie zaczynać edukację w gorszych warunkach?
Poza tym czy nie będzie tak, że w tych dwóch klasach oprócz nauczycieli będą dodatkowo zatrudnieni asystenci?
W takim przypadku, moim zdaniem, koszty dla dwóch klas I po 28 dzieci lub trzech klas I po 20 będą zbliżone. Nie do końca więc chyba chodzi tylko o pieniądze?
Gdyby był Pan ojcem dziecka niepełnosprawnego z pewnością miałby Pan inne zdanie na temat tego co oznacza “gorszy na starcie”. Sądzę, że nie rozumie Pan idei klas integracyjnych, jeśli próbuje Pan je odnosić do liczebności pozostałych. Spieszę także Pana uspokoić – finansowanie z budżetu państwa klas integracyjnych jest wyższe.
Wyrażenie “Gorszy na starcie” o którym Pan pisze a “gorsze bo w gorszych warunkach będą zaczynać edukację szkolną” to dwie różne kwestie. Wydaje mi się, że napisałem logicznie i powinien Pan zrozumieć o jaki kontekst “gorszego” chodzi w mojej poprzedniej wypowiedzi. No cóż, trudno. Nic na to nie poradzę, że ja o “gruszce” a Pan o “pietruszce”.
Mając znajomych z niepełnosprawnymi dziećmi, wiem z jakimi problemami, wysiłkiem i wyrzeczeniami jest to związane. Także doskonale rozumiem jakie są idee klas integracyjnych. Ale i tak samo jako rodzic, staram się dbać o swoje dziecko i interesuje mnie aby miało jak najlepsze warunki do rozwoju i edukacji.
Obawiam się jednak, że ostatnie zdanie Pana wpisu, jest też odpowiedzią na moje wcześniejsze pytanie o powody braku zgody na otwarcie trzeciej klasy I…. “finansowanie klas integracyjnych jest wyższe” – to wiele tłumaczy.
W mojej ocenie nie chodzi tu ani o idee ani o dobro dzieci ale potwierdza się, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o (większą) kasę. Lepiej otworzyć na 4 lata klasę integracyjną niż zapewnić na 8 lat prawie 60 dzieciom lepsze warunki do nauki. Taka jeszcze moja dygresja:
Z jednej strony nie ma kasy na jednoczesne otwarcie IV klasy integracyjnej i kolejnej klasy pierwszaków a z drugiej lekką ręką wydajemy dziesiątki tysięcy na eko-drzewka (które rdzewieją i generują koszty), Tour de Pologne ( wątpliwe czy taka forma reklamy Piekar Śl. jest skuteczna dla miasta a i frajda dla sympatyków kolarstwa niepewna, bo mogą “nie zdążyć” na przejazd peletonu, tak jak w ub. roku 😉 ). Dni Piekar to też spore koszty a można byłoby trochę zaoszczędzić i zrobić 2 dniowe obchody Dni Miasta. Po co chcemy budować basen (który i tak zapewne będzie deficytowy) skoro nie ma pieniędzy na wiele innych, ważniejszych inwestycji?
Takim sposobem, grosz do grosza i znalazłyby się środki na rzeczy, które powinny być dla włodarzy i Rady Miasta priorytetem. No ale co zrobić, jak łatwiej i bardziej “opłacalne” jest dać potencjalnemu elektoratowi “igrzyska” niż zadbać o “chleb” na przyszłość.
Pozdrawiam, udanych wakacji życzę
Bez klas integracyjnych to dzieci najbardziej potrzebujące mają “gorszy start”. Tylko tyle i aż tyle. A jeśli chodzi o inwestycje – to ile osób, tyle opinii, tyle różnorodnych potrzeb i oczekiwań. Każdy ma inne, a naszym zadaniem jest dbać o zrównoważony rozwój, żeby wszystkim tym osobom, dobrze żyło się w naszym mieście. Jeśli chodzi o basen… to akurat nauka pływania dla wszystkich dzieciaków to najlepszy sposób uniknięcia wakacyjnych tragedii. Proponuję spojrzeć na statystyki utonięć w sezonie letnim. Wzajemnie, słonecznych dni.
Oczywiście, że klasy integracyjne gwarantują “lepszy start” dzieciom z różnymi problemami. Tutaj się zgadzamy. Edukacja szkolna zaczyna się od klasy I, dlaczego więc nie otwieramy klasy integracyjnej pierwszaków? IV klasa to raczej nie jest “start”. Nie kojarzę żadnych przepisów, które umożliwiają otwarcie klasy integracyjnej dopiero od IV klasy szkoły podstawowej, jeżeli się mylę to proszę mnie poprawić.
Co do inwestycji i zrównoważonego rozwoju – nie ma Pan chyba tutaj na myśli eko drzewek, trzydniowych obchodów Dni Miasta czy Tour de Pologne – o których pisałem w poprzednim komentarzu? Jak najbardziej jestem za inwestycjami wpływającymi na zrównoważony rozwój miasta. Bez dwóch zdań potrzebne są takie inwestycje jak kompleksowa modernizacja MOSiRu, rewitalizacja parku czy nowy szpital. To są rzeczy, które w przeciwieństwie do np. 30 min przejazdu kolarzy, zdecydowanie poprawiają komfort życia mieszkańców i wpływają na rozwój miasta.
Nauka pływania dla dzieci? Strzał w dziesiątkę! I brawa dla Was za taką inicjatywę. Ale jak widać da się ją realizować bez krytego basenu w mieście ( nawet ostatnio mozna było przeczytać na internetowej stronie UM o ukończeniu kursu pływania przez 600 piekarskich dzieci). Nie wydaje mi się, że dotychczasowa nauka pływania kosztowała tyle, że bardziej opłacalne będzie zaciągnięcie przez miasto milionowych zobowiązań na poczet budowy krytego basenu, który – jak dobrze pamiętam – już w założeniach ma być deficytowy i miasto będzie do niego dokładać rocznie ok 0,5 mln zł.
Tylko nowy basen umożliwi naukę pływania dla WSZYSTKICH dzieci, regularną, a nie jedynie pojedyncze godziny. Teraz jest drogo i nieefektywnie. Nauka o jakiej mówię możliwa jest jedynie, kiedy dysponuje się basenem. Jedyny problem, to fakt, że za czasów Korfantego można było basen wybudować ze środków UE co zrobiło wiele miast, a my teraz musimy męczyć się sami, bo takich środków już nie ma. I obawiam się, że jest Pan w mniejszości w kwestii oceny zapotrzebowania na basen. W badaniach oczekiwań mieszkańców były trzy inwestycje: McDonald, Szpital i Basen – na równorzędnym poziomie (większość mówiła o takiej potrzebie), a pozostałe rzeczy już były mocno podzielone jeśli chodzi o głosy.
Fakt, że za poprzedniego Prezydenta możliwe było wybudować basen za przysłowiowe “grosze”
(5-6 mln? )wykorzystując unijne dotacje. Ewidentnie nie wykorzystano szansy na powstanie tak oczekiwanego w naszym mieście obiektu. Nie mam nic przeciwko basenowi ale jednocześnie zwracam też uwagę na inne aspekty. Wybudować basen to jedno, a konsekwencje finansowe dla budżetu miasta i jego mieszkańców na kolejne x lat, związane z taką inwestycją, to drugie. Ilu mieszkańców biorących udział w badaniu dot. oczekiwań brało również pod uwagę to, z jakimi następstwami i konsekwencjami dla budżetu miasta i jego mieszkańców, będzie wiązać się zaspokojenie ich oczekiwiań? Przypuszczam, że nie ma takich danych ale w moim odczuciu – niewielu.
Przyrównując do gospodarstwa domowego…. żona i dzieci oczekują że będą jeździć większym autem, zapewniającym im wszystkim więcej miejsca – niestety, biorąc pod uwagę kondycję domowego budżetu, zobowiazania kredytowe i potencjalne kolejne obciążenia finansowe, nie biegnę do salonu i nie kupuję rodzinnego vana, mimo tego, że rodzina chciałaby większe auto
Koszty dopłat do utrzymania basenu – ok. 300-400 tys. rocznie.
Koszty utrzymania Miejskiego Domu Kultury – 1,8 mln rocznie.
Tak dla porównania, żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Utrzymanie basenu nie jest problemem. Problemem jest jego wybudowanie. Dla odmiany hala sportowa – koszt budowy relatywnie niewielki za to koszty utrzymania 1,5 mln.
Który koszt utrzymania hali sportowej powoduje takie wysokie koszty?
Jeszcze ok. 19 lat temu gdy wchodziły gimnazja to w klasach w Piekarach uczyli się grubo ponad 30 osób (sam do takiej klasy uczęszczam) nie wspominając ile tych klas było (jeden rocznik a klas do g lub h itd) no i jakoś nie odbiło się to na edukacji uczniów. Start jak start może być lepszy lub gorszy a to co z uczniów wyrośnie zależy od nich samych i rodziców, a także od nauczycieli na jakich trafią w czasie swojej edukacji. Jeśli ktoś się chce uczyc i zdobywać wiedzę to przy wsparciu rodziców liczebność klasy jest sprawą drugorzędną.
100 lat temu nasze babki prały na tarach… a teraz zapewne ma Pan w domu pralkę automatyczną, bo jest bardziej komfortowo i lepiej dopierają się ubrania…. Po co Panu automat w łazience, przecież może Pan tak jak babka prać na tarze?
Niech Pan zapyta nauczyciela co sądzi o pracy z klasą 20 osobową a w klasie gdzie ma 30 uczniów. Skoro są możliwości na stworzenie lepszych warunków to należy to wykorzystywać i egzekwować od podmiotów odpowiedzialnych, żeby takie ułatwienia wprowadzały. Niestety, odnoszę wrażenie, że dla sporej części społeczeństwa nie są ważne np. warunki w jakich uczą się ich dzieci ale ważne jest żeby Dni Miasta trwały 3 dni a browar i wuszt z grila były po 5 zł
Poza tym mówi Pan coś pojęcie “wyż demograficzny”?
To prawda był wyż demograficzny w czasach o których pisałem a teraz mamy niż (nie rozumiem czemu ta dygresja miała służyć) wówczas na przerwach nie można było wsadzić między uczniów przyslowiowej szpilki… Jeśli poświęci Pan wystarczająco czasu swoim dzieciom zamiast siedzieć tu na blogu to naprawdę ta liczebność klas nie będzie miała znaczenia. Sam mam dzieci i wiem o czym pisze. Nie można wszystkiego zrzucać na szkoły i samorządy itd. To co będzie się działo z naszymi dziećmi przynajmniej na początku ich przygody z edukacja zależy tylko i wyłącznie od nas i od dzieci… Idąc tym tokiem myślenia to najlepiej by było gdyby każdy uczeń miał swojego prywatnego nauczyciela przecież idziemy z duchem czasu… Zamiast wylewac żale na blogu gdzie nie może to przynieść wymiernych skutków to może warto by podjąć jakąś własną inicjatywę aby poprawić coś co w naszym mniemaniu źle funkcjonuje. Pozdrawiam.