2026-05-30
Gwiazda rocka 😂
Niewiele rzeczy, a uwierzcie mi, że próbowałem różnych wyzwań, daje takiego kopa i taką adrenalinę jak wyjście na scenę z zespołem. Ogromny stres, adrenalina i niesamowite emocje. Ta energia i przeżycia zostają na długo po zejściu ze sceny.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że można się totalnie oderwać od codzienności. Na chwile zapomnieć o wszystkim innym. Całkowicie się skupić i dać się pochłonąć chwili. Tu i teraz. Muzyka. Rytm wyznaczany przez perkusję. I nie ma nic innego. Niesamowite.
Zapytacie dlaczego znów o tym piszę? Bo wciąż są we mnie te emocje, wciąż to przeżywam, wciąż się tym cieszę. I mam pomysły, plany… które jeśli tylko Full Light ze mną wytrzyma.. będę próbował realizować.
Piszę też o tym, bo na blogu zostawiam materiały, do których po latach łatwo wrócić. Przypomnieć sobie te wydarzenia, te emocje. To pewien rodzaj osobistego “pamiętnika”.
W każdym razie… tym razem zrobiliśmy to niemal z marszu. Tak wyglądały próby:
Później była jeszcze próba na Kopcu Wyzwolenia. Tutaj już pojawił się stres – całkiem spory, chociaż na płycie było pusto.
I wreszcie efekt końcowy – wieczorny występ na scenie Dni Piekar Śląskich. Myślę, że wyszło naprawdę fajnie, co jest zasługą przede wszystkim niesamowitej ekipy, z którą występowałem, a która przygotowała mnie do tego perfekcyjnie.
A początki wcale takie łatwe nie były. Kiedy dwa lata temu wymyśliłem sobie śpiewanie – to były zmagania, a wszystko wskazywało, że skończy się to przepiękną katastrofą.
Siedem miesięcy lekcji śpiewu, codziennego powtarzania przez godzinę, czasami dwie – tego samego utworu. W kółko i do znudzenia. Dla zdrowia psychicznego rodziny i wszystkich postronnych odbywało się to w zamkniętej przestrzeni samochodu.
Full Light poświęcił na końcowym etapie kolejne długie godziny grania w kółko i wciąż “Zawsze tam gdzie Ty”. Do znudzenia, do bólu. Nie dziwię się, że już nie chcą tego grać 😉
A jak to wszystko wyszło?
Na próbie przed samym występem było tak:
A później… Finalnie…
Wszystko poszło zgodnie z planem. Bo śpiewanie było tylko… elementem całego planu.
A potem żyli długo i szczęśliwie…
Tylko on wciąż wymyślał kolejne rzeczy. I tym pomysłom nie było końca. A jak widzicie, okazuje się, że niektóre wybryki są stresujące nie tylko dla mnie. Marysia była tym wszystkim… przerażona. Może dlatego, że strasznie fałszowałem w domu? W każdym razie to na pewni nie pomogło…
Podsumowując. Normalni to my raczej nie jesteśmy. Cały czas coś się dzieje. Musi się dziać. I oczywiście – na weselu też trzeba było śpiewać ten kawałek. Tym razem zrobiliśmy to razem. Fajnie wyszło. W gronie najbliższych. Na luzie. Bez tremy.
Jest szansa, że będą kolejne materiały.
Full Light czasami robi mi niespodzianki. Chłopaki zaprosiły mnie na koncert do Piekarnika. Z okazji wydania nowej płyty. To dopiero była zabawa. Zupełnie inne okoliczności niż Dni Piekar. Inne miejsce, inna publiczność. Mniej stresu.
Za każdym razem – emocje są ogromne. I radość. I jakieś takie pozytywne spojrzenie na wszystko. Bardzo trudno to opisać.
Z różnych takich śmiesznych okazji, była jeszcze dedykacja muzyczna na imprezie. Co może pójść nie tak, kiedy zamawiasz kawałek u DJ dla Marysi i Krzysia? No cóż… wszystko.
Wiem, wiem… za dużo o tym wszystkim piszę… A jednak… Kiedy człowiek zrobi coś tak fantastycznego, dającego tyle pozytywnej energii i emocjonalnego kopa chce się wygadać, opowiedzieć o tym i podzielić się tymi dobrymi emocjami. W otaczającym nas świecie złych emocji nie brakuje, nerwów, stresów, nieprzyjemnych sytuacji… Warto to równoważyć.
Dla wielu z Was to jakieś tam zawodzenie, dla mnie jedno z największych przeżyć. W dodatku to dowód na to, że warto realizować marzenia. Stawiać sobie cele – nawet takie wydające się niemożliwe. Warto próbować.
Dlatego dzielę się tym z Wami wszystkimi, w moim “pamiętniku”. I mam nadzieję, że nie zapisałem jeszcze ostatniej strony.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN