2017-03-09
Robimy biznes przy śniadaniu
Sześćdziesięciu przedsiębiorców (głównie spoza Piekar) przyjechało na śniadanie biznesowe zorganizowane przez Eko-Park w Hotelu Rezydencja. Może dopiero uczymy się networkingu, ale krok po kroku budujemy relacje biznesowe.
O co chodzi? Cotygodniowe spotkania przedsiębiorców i menedżerów wielu branż dają szanse nawiązania kontaktów biznesowych. Pielęgnowanie tych kontaktów, nawiązywane znajomości z jak najszerszymi kręgami przedsiębiorców z różnych branż – sprzyja efektywnej wymianie informacji oraz życzliwej atmosferze biznesu.
Działania networkingowe polegają na obopólnym rekomendowaniu swoich usług, dzieleniu się wiedzą oraz udzielaniu pomocy jeśli jest ona potrzebna. Kontakty opierają się na wzajemnym zaufaniu i poparciu. Dla networkingu kluczowe jest budowanie długotrwałych relacji.
Gdzie w tym wszystkim miejsce dla miasta? To doskonała okazja promocji naszych terenów inwestycyjnych, czy inkubatora przedsiębiorczości. Jeśli nawet żaden z obecnych przedsiębiorców nie ma potrzeb inwestycyjnych – może nasze miasto polecić znajomym. Taka “szeptana reklama” jest najskuteczniejsza.
Traktuję te śniadania biznesowo – tak jak pozostali uczestnicy. Mam do sprzedania określony produkt: tereny pod inwestycje: produkcję, handel i usługi oraz mieszkaniówkę.
To nie pierwsze takie spotkanie: były typowo urzędowe kontakty, było spotkanie z firmami rodzinnymi, mamy śniadania… Nie mówię już o osobistych spotkaniach z poszczególnymi inwestorami, którzy są zainteresowani naszymi terenami inwestycyjnymi.
Udało się znaleźć bardzo dobrą osobę, do biura obsługi inwestora. Anna Cuda, którą ściągnęliśmy z Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach doskonale sobie radzi w kontaktach z biznesem.
Dostajemy sygnały, że zaczyna się o naszym mieście mówić dobrze. To musi przynieść efekty. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli pochwalić się konkretnymi inwestycjami.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Patrzę na te fotki.. nikogo nie znam.. chyba jestem nikim 🙁
To wrzucę mały kamyczek – nie jest (było?) tak pięknie, jak na zdjęciach. Być może to z powodu obecności Prezydenta, może nie, nie wiem, ale mnie takie spotkania (a raczej ich organizacja) zraziły na długo. Dostałem zaproszenie na jedno z poprzednich śniadań; najpierw w ostatniej chwili zmieniono miejsce, a kiedy dotarłem do lokalu, nikt nic nie wiedział (łącznie z kelnerami), żadnej karteczki, strzałki itp. Chodziłem jeszcze z jednym zaproszonym po wszystkich kątach i w końcu, lekko zniesmaczeni, wróciliśmy na śniadanie do swoich miejsc pracy. Pozostałem z nieodpartym wrażeniem, że ktoś po prostu “bije pianę”.
Ale chyba przyznasz, że wpadki organizacyjne (choć przykre i zniechęcające) w żaden sposób nie deprecjonują ani samej idei ani praktycznych korzyści z takich spotkań? Nie rezygnuj dlatego, że ktoś raz coś zawalił 🙂
Takie sytuacje absolutnie nie powinny mieć miejsca – zwrócę na to uwagę prezes EkoParku. Przepraszam za zaistniałą sytuację, postaram się to wyjaśnić. Proszę jednocześnie pamiętać, że początki zwykle bywają trudne – wszyscy nieustannie się uczymy i tworzymy coś nowego. Jeśli uda się zbudować coś trwałego – będzie to nasz wspólny sukces.
Nie jestem przekonany co do praktycznych korzyści, wynikających z tej idei. Właśnie chciałem tego doświadczyć, ale nie wyszło. Nie dlatego, że “początki bywają trudne”; to było nie pierwsze, ale kolejne śniadanie. Ktoś po prostu nie bardzo się przejął tym co robi – i już. Dla mnie to jest rzecz podstawowa: zapraszam nowych ludzi więc robię wszystko żeby trafili. Jeśli ktoś tak zasadnicze rzeczy lekceważy – powodzenia.
Powtórzę: Przepraszam za zaistniałą sytuację.
Jestem zażenowany, Pan przeprasza, choć to ktoś z Eko-parku zawalił…
Jeszcze co do idei – myślę, że wartościowe są spotkania w grupie miasta /gminy. Z przybyszami z zewnątrz już niekoniecznie.
Lepiej przeprosić o dwa razy za dużo niż raz za mało. Błędy i wpadki zdarzają się każdemu, ważne jak sobie z nimi radzimy i jakie wyciągamy wnioski. A jeśli chodzi o spotkania z firmami spoza miasta – to jest to równie cenne. Ostatnio pojawiają się firmy, który przenoszą siedziby z innych miast do Piekar Śląskich. EkoPark przygotowuje właśnie nowe pomieszczenie dla firmy z Bytomia, która jeszcze w tym miesiącu będzie firmą z Piekar. Potrzebujemy inwestorów. Im więcej, im lepiej mówi się o nas poza miastem – tym lepiej. Niedawno mieliśmy wizytą inwestora z Francji…
Na szczeblu miasta czy Eko-parku tak, ale, proszę mi wierzyć, dla małych firm ważniejsze jest, aby równi i więksi kooperowali z nimi, a nie kupowali poza miastem.
Najcenniejsza jest ZAWSZE świeża krew “przybyszów z zewnątrz” 😉 Co do meritum: za każdym (nawet największym) biznesem zawsze stoi człowiek.. Za każdą pomyłką i błędem też.. Taki świat – nie ma się co śmiertelnie na to obrażać 🙂
Nie ma mowy o obrażaniu, raczej nazwałbym to (dość skutecznym) zniechęceniem 🙂 A co do “świeżej krwi” z zewnątrz – mam dokładnie odwrotne zdanie. Powinno nam wszystkim zależeć na tym, by piekarskie firmy, mikro, małe i średnie, współpracowały w pierwszej kolejności z sobą, a dopiero potem szukały kontrahentów poza miastem. Kiedyś próbowano powołać izbę gospodarczą, było dużo chętnych, jeszcze więcej nadziei i oczekiwań, ale kilka osób skutecznie pogrzebało ciekawie zapowiadającą się inicjatywę.
Jakieś szczegóły?
Tu nie chodzi o świeżą krew, ale inwestorów, którzy zagospodaruję wolne tereny inwestycyjne. I na to potrzeba ludzi z zewnątrz, bo wewnątrz nie ma aż takiego potencjału rozwojowego. A jeśli chodzi o Izbę Gospodarczą – niestety, mam Pan rację.
Może się mylę, ale jakoś nie wierzę w pozyskanie inwestorów z zewnątrz jako skutek śniadania biznesowego (rozumianego, jako systematyczne spotkania). Owszem, organizuje Pan, czy Urząd, takie spotkanie i zaprasza potencjalnych inwestorów – jak najbardziej. Mnie jednak cały czas chodzi o formułę stałych spotkań, prowadzących do poznania się i współpracy PIEKARSKICH podmiotów gospodarczych. Misha (poniżej) twierdzi, że taka sieć jest już stworzona; raczej nazwałbym ją siateczką. Zdecydowana większość towarów i usług przepływa poza nią. Niestety.
Oczywiście ma Pan rację. Dopiero raczkujemy, ale od czegoś trzeba było zacząć. Działamy.
Dobrą współpracę wewnętrzną zakładam już niejako z góry. Z tym jest łatwiej bo jesteśmy na miejscu i w dużej mierze sieć powiązań jest już stworzona.