2019-05-15
Kapliczka Maria Hilf należy do miasta
Po wielu latach bezskutecznych starań – wreszcie kapliczka Maria Hilf należy do miasta. Sąd podjął korzystną dla nas decyzję bazując na dekrecie o majątku opuszczonym i poniemieckim z 1946 roku podpisanym przez Prezydenta Krajowej Rady Narodowej Bolesława Bieruta.
Starania o przejęcie własności i ratowanie kapliczki miasto podejmowało od lat. Są dokumenty w tej sprawie z 2001 i 2009 roku…
W oparciu o wspomniany wcześniej dekret Bieruta skierowaliśmy sprawę do sądu w 2016 roku. W pierwszej instacji przegraliśmy proces w marcu 2017. Apelacja odbyła się w listopadzie i niekorzystny dla Piekar Śląskich wyrok został uchylony oraz przesłany do ponownego rozpatrzenia.
Przełomowy okazał się rok 2019. Wszystko zaczęło iść po naszej myśli – brakowało przysłowiowej kropki nad “i”. Z pomocą przyszli nam mieszkańcy, pamiętający tamte czasy.
Eryk Kocur (89 lat) oraz Henryk Maksysz (85 lat) wyrazili zgodę na udzielenie informacji w sądzie. Ich zeznania były decydujące i ostatecznie Kapliczka Maria Hilf wraz z terenem, na którym stoi jest nasza.
Ogromne podziękowania dla wszystkich mieszkańców przesyłających nam informacje i pomagających na wszelkie sposoby, a w szczególności dla Pana Eryka Kocura oraz Henryka Maksysza za decyzję o stawieniu się w sądzie. Sprawa miała swój pozytywny finał dzięki Wam.
Wyrazy uznania dla naczelnik Joanny Bańkowskiej i mecenas Aleksandry Brody za determinację i skuteczność działania. To naprawdę sukces, za który serdecznie dziękuję. Kawał dobrej roboty.
W tym miejscu chciałbym podziękować także społecznikom, którzy przez lata dbali o to, żeby zachować kapliczkę do dnia dzisiejszego. To także Wasz sukces – dziękuję.
Co teraz? Konieczne są uzgodnienia z konserwatorem zabytków, a następnie można wykonać projekt renowacji. Trzeba zabezpieczyć środki w budżecie miasta i możemy wreszcie odnowić kapliczkę.
Przed nami jeszcze długa droga, ale teraz widać już światełko w tunelu. Kapliczka Maria Hilf zyska nowe życie.
PS. Jako pierwsi dobrą informację usłyszeli społecznicy, którzy co roku dbają o teren przy kapliczce. Pierwszy raz będą to robić “u siebie”. Już szykujemy się na wspólną akcję.
Proponowane posty
20-05-2017
Pamiętamy o kapliczce Maria Hilf
Nie będę się silił na oryginalność – napiszę słowami a...
20-05-2018
Majowe pod Kaplicą Maria Hilf
Kapliczka Maria Hilf, a właściwie całej jej otoczenie, jest ...
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Tak z ciekawości, to do kogo należała przedtem?
Właścicielem terenu przed wojną była prywatna osoba.
Nie tylko ta wiadomość cieszy, że się udało odzyskać, ale, ze żyjemy w mieście gdzie można sobie w takie miejsce bez strachu pójść. Jak oglądałem za granicą jak jest w różnych miastach w ich zakamarkach nie mówiąc już o tych największych np; w Berlinie albo Londynie gdyby ktoś wszedł w nocy w jakiś zakamarek miasta to zostanie zabity, wszędzie pełno bezdomnych, narkomanów i namiotów w których koczują i to zakamarkach w samych centrach miast aż trudno w to uwierzyć.
A był Pan czy tak tylko sobie opowiada bzdury?
Jak ktoś nie był to może sobie np; na youtube zobaczyć np; chociażby Berlin albo Londyn.
Czyli w poprzednim wpisie napisał Pan nieprawdę, że “Nie będzie trzeba nigdzie jeździć, składać zeznań itp. – chodzi o udzielenie informacji, co pamiętacie Państwo z tamtych czasów.”
Sprawa byla w sadzie wiec nie ma innej opcji jak wysluchanie konkretnego swiadka a nie sluchanie osoby ktora uslyszala to od innej osoby itd.
Oczywiscie cel byl szczytny ale takie wprowadzanie ludzi w blad to spora – delikatnie mowiac – nierzetelnosc. I z przykroscia mozna stwierdzic ze jest jej coraz wiecej.
Szanowny Panie, od wielu osób zebraliśmy cenne informacje, które były nam potrzebne. Dostaliśmy zdjęcia, fragmenty rodzinnej “księgi pamiątkowej”, informacje dotyczące właściciela. Dzięki zaangażowaniu wielu mieszkańców przygotowaliśmy dodatkowy materiał, który przedstawiliśmy w sądzie. Ponieważ Panowie, których wymieniam z imienia i nazwiska – mieszkali w okolicy, widzieli pewne rzeczy na własne oczy i zaproponowali nam wsparcie w sądzie, zgłosiliśmy sędziemu na dzień przed rozprawą, że jeśli jest taka potrzeba, mogą się stawić świadkowie. Sąd się zgodził. Szukanie na siłę w każdej informacji problemu jest zupełnie niepotrzebne. Z przykrością stwierdzam, że u niektórych osób niestety, coraz częściej widać takie podejście.
Ciekawe, ciekawe. To moze tak skan protokolu z przedostaniej rozprawy Pan udostepni?
Na poparcie swoich slow.